Ma więcej testosteronu, niż niejeden facet – Alicja Drzewiecka

O swojej pasji Alicja Drzewiecka rozmawia z Adamem Błońskim

Co jest inspiracją w Twoim życiu?

Dziś śmiało mogę powiedzieć że „pomarańcza”. Tak nazywam swój sportowy motocykl GSX-R600 K9. Jej pomarańczowe malowanie jest niesamowite. Nie tylko dlatego, że jest unikatowe w Europie ale mieni się w słońcu w taki sposób, że nie można przejść obojętnie koło niej. Jak tylko zobaczyłam ogłoszenie to wiedziałam, że ten motocykl jest dla mnie i się nie pomyliłam. Jedno spojrzenie i się zakochałam, a uśmiech który pojawił się wtedy na mojej twarzy nie schodzi do dziś. To taka miłość od pierwszego wejrzenia. Kolega pomógł mi wtedy go przywieść. Trzeba było przejechać 300 km, a ja jeździłam w sumie tylko na kursie. Potem przyszedł strach przed zniszczeniem pomorańczy. Była taka piękna, że nie chciałam jej zarysować, ale razem dałyśmy radę. Obecnie mamy wspólnie przejechane 45 tys.  kilometrów. Długie wypady, tysiące kilometrów w drodze i jazda po torze. Było też sporo adrenaliny na szosie i mały uślizg zagranicą. Pomarańcza jest ze mną zawsze, jak tylko pozwala mi na to czas i pogoda. To takie moje 130-konne szczęście.

Co sprawia Ci największą przyjemność w życiu?

Najważniejsze jest dla mnie, aby nie zmarnować dnia. Nie potrafię nic nie robić. Jeżeli pogoda nie pozwala mi na wyjazd na szosę, biorę rower albo zakładam buty do biegania. U mnie musi się coś dziać, inaczej nie jestem szczęśliwa.

Czym zajmujesz się zawodowo?

Jestem typowym menadżerem w korporacji, choć może w niecodziennej branży jak dla kobiety, bo w energetyce. Zdobywam męski świat nadzorując dwa działy: marketingu i administracji.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z dwoma kółkami?

Przyszedł czas na zrealizowanie swoich odwiecznych marzeń. Od dzieciństwa marzyłam o motocyklu. Nawet pisałam opowiadanie z sobą w roli głównej jako motocyklistki, która naprawia świat. Przygoda i wyzywanie to był mój świat, a w nim piękna, czarna strzała, tylko moja.  Choć czarnej strzały nie ma, to znalazłam piękną pomarańczę, która dzielnie ze mną przemierza kilometry.

Co sprawia, że chcesz jeździć akurat motocyklem, a nie innym pojazdem?

Mówi się iż motocykl i wiatr we włosach sprawia, że chce się żyć. To w sumie prawda, tylko wiatr we włosach w kasku…, to trochę nie tak. Wsiadając na jednoślad człowiek zmienia myślenie – jesteś sam na sam tylko z maszyną. Dzięki temu można odciąć się od problemów i spraw codziennych – to właśnie jest najważniejsze. Ludzie to kolejny powód by jeździć. Niesamowite przyjaźnie, nawiązane gdzieś tam na bezdrożach, na torze czy w awaryjnych sytuacjach. Nie można zapomnieć o cudowny aspekcie dnia codziennego – korki przestają istnieć.

Dlaczego „ścigacz”, a nie np. „turystyk”?

Tak naprawdę to nie wiem. Nigdy nie myślałam o innym motocyklu. Od samego początku marzyłam o plastiku i nigdy nie widziałam siebie na innym. Tak po prostu jest.

Czy motocykl jest przeszkodą, czy ułatwia życie?

Zapełnia mi każdą wolną chwilę i dla mnie jest to mój świat. Narzekają jedynie moi (nie motocyklowi) znajomi. Gdy zaczyna się sezon to jedynie widzą mnie gdzieś tam… na zdjęciach.  Moi rodzice też lżej by spali, gdybym nie jeździła. Od zawsze jednak mi kibicują i to jest w tym wszystkim piękne. No i ostatnimi marudami są moje dwie koteczki, które maja mnie znacznie mniej, ale tak to już jest i ja to kocham.

Jak odnajdujesz się w świecie zdominowanym przez facetów?

Początki były ciężkie. Jestem pierwsza w mojej rodzinie i sama musiałam dotrzeć do informacji oraz wiedzy. Kupując sportowy motocykl miałam świadomość, iż jestem widoczna i obserwowana. Strach przed wygłupieniem się był większy niż myślałam, ale dałam radę. Postawiłam na szkolenia, które wzmocniły moje umiejętności i pewność siebie. Tym samym daje radę facetom, którzy nie mają pojęcia co robią i są w większości mistrzami prostej. Ostatnio też poznaje świat enduro, gdyż wierzę, że tu mogę najlepiej nauczyć się kontrolowania poślizgów, które są tak bardzo niebezpieczne na szosie. Zaliczyłam też szkolenie z serwisowania motocykla, by móc choć trochę opiekować się swoim maleństwem, a przede wszystkim bym nie czuła się jak głupia blondynka w świecie mechaniki. Szkolenia, to moja broń.

Jak radzisz sobie z otaczającym Cię testosteronem?

Czasami po prostu się nie odzywam. Choć ciężko mi się powstrzymać przy moim charakterze. Uwielbiam pomagać i dzielić się tym co umiem, a cóż… panowie mają problem ze słuchaniem rad od kobiety. Uwielbiam, gdy widzę ich miny po pierwszych przejazdach na torze ze mną.

Benzyna we krwi, czy olej w głowie?

Wszystko! Nie raz słyszę, że jestem szalona i zwariowana na punkcie moto. Potrafię mówić o motocyklu non stop, jeździć całymi dniami i zawsze mi mało. Gdy nie mogę gdzieś pojechać, to żal ściska mi serce tak bardzo, jakbym zawiodła najlepszego przyjaciela. Z wiekiem człowiek inaczej myśli, jest odpowiedzialny i coraz mniej ryzykuje. Zawsze staram się myśleć za innych, czasem aż za bardzo. Ale bez motocykla nie widzę już swojego życia.

Co kobiety ciągnie do dwóch kółek? Jakie są powody, że płeć piękna robi prawo jazdy kat. A?

Kobiety, jak i mężczyźni, szukają odskoczni od codzienności, ucieczki od problemów, wolności. Nas nic nie różni i coraz więcej kobiet ma odwagę wbić się w ten niby męski świat.

Szybka jazda, to jazda na torze, czy także poza nim?

Tor to jest właściwe miejsce na zabawę. Tu nie wyjedzie ciągnik z bocznej drogi czy auto z posesji. Nie znoszę ścigania się po ruchliwym mieście, ale uwielbiam slalom między samochodami w korku. To taki kompromis między ściganiem, a bezpieczeństwem i zabawą. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nigdy mi się nie zdarzyło nieco szybciej pojechać… No cóż, to przecież ludzkie, trochę pogrzeszyć.

Jak jeździć bezpiecznie?

Zawsze z głową. Szosa to nie sielanka, tu zawsze czai się niebezpieczeństwo. Nie mówię tylko o innych uczestnikach drogi, ale o zwierzakach czy kiepskich drogach. A o sprawnym motocyklu i właściwych oponach, to nawet nie powinnam wspominać. To są tylko dwa koła i żadnej blachy dookoła.

Co poradziłabyś kobietom, zaczynającym swoją przygodę z motocyklem?

Przede wszystkim pamiętać, że bać się to nie wstyd. Każdy się boi, czy sobie poradzi, czy się nie wygłupi przed innymi. Najważniejsze by iść za swoimi marzeniami i szkolić się w tym. Każde najmniejsze szkolenie wzmacnia naszą pewność siebie. Doradzałabym też jazdę po torze bez względu na rodzaj motocykla, dla poprawy umiejętności. Tu zawsze się uczymy, przypominamy po zimie, odświeżamy odruchy. To wszystko procentuje potem na szosie. Nie można też zapomnieć o odpowiednim ubraniu, kasku, butach. Można wybrać najtańszy zestaw ,ale on nie chroni tak, jak powinien. Sugerowałabym chociaż średnią półkę. Taki ubiór jest nie tylko bezpieczniejszy w przypadku kontaktu z asfaltem, ale pozwala na większą elastyczność w ruchach, czy choćby w przypadku kasku lepszą widoczność. Ostatnia rada to myśleć za siebie, słuchać innych, uczyć się od innych i robić swoje tak, jak intuicja podpowiada.

Jaki jednoślad wybrać na początek?

Chyba każdy ma z tym problem na początku. Mój wybór był prosty – sport i tyle. Nie dałam się namówić na coś innego. Moja pomarańcza jest ze mną od początku mojej przygody motocyklowej. Już po pierwszym, choć mizernym sezonie wiedziałam, że to była najlepsza moja decyzja. Może gdybym wybrała sprzęt słabszy, brzydszy, szybciej rozwinęła bym skrzydła, ale to tylko gdybanie.
Ja kupiłam mocny sprzęt, lecz miałam do niego respekt, który wciąż nie zniknął. Każdy musi  wybrać sam. Czy potrafi uspokoić gorącą głowę i może sobie pozwolić na taką bestię, czy lepiej nie ryzykować i zacząć od słabszej wersji. Najważniejsze by się na własnym motocyklu dobrze czuć i mieć dużo radości, reszta przyjdzie z czasem.
Gdybyś miała nieograniczony wybór, to co zmieniłabyś w swoim życiu i kim chciałabyś zostać, co chciałabyś robić?
We mnie siedzą dwie natury – chciałabym bardzo poprawić swoje umiejętności, kupić torówkę i jeździć na prawdziwych torach. Marzę o tym by być tą jedną z nielicznych, co się odważyła.
Druga moja natura, to chęć poznawania świata. Chciałabym bardzo zwiedzić świat na motocyklu. Może nie dziś, ale za jakiś czas spełnię oba te marzenia. Zresztą już zaczęłam, tylko tak powoli.

Tego Ci życzę i dziękuję za rozmowę.

Podobne Posty