MINI Cooper Coutryman All4

Crossover w akcji

Podniesione zawieszenie i napęd na cztery koła nie oznacza, że mamy do czynienia z off-roadowym autem. Countryman szuka swojej tożsamości przede wszystkim w miejskiej dżungli, ale też wśród wiejskich duktów.

Odmiana Countryman jest pierwszym MINI, które nie jest produkowane w Anglii, lecz pochodzi z Austrii. Jest więc modelem noszącym brytyjską flagę tylko dla ozdoby. Jest trochę „czarną owcą” odstającą trochę od reszty rodziny.

Zachowany styl

Nadwozie jest lekko podniesione, podkreślając przynależność do modnego dzisiaj segmentu crossoverów. Nadmuchane błotniki z osłonami i masywne zderzaki oraz duży wlot powietrza potęgują wrażenie samochodu potrafiącego więcej, niż tylko poruszanie się po asfalcie. Choć jest najbardziej „napakowanym” modelem w gamie, odziedziczył od mniejszych braci układ świateł i rysy karoserii. Każdy detal został tu dopracowany w najdrobniejszych szczegółach.

Wnętrze w stylu Mini

Nie inaczej jest we wnętrzu, choć to w wielu elementach przypomina te z innych MINI. W centralnym miejscu, na środku deski rozdzielczej króluje duży prędkościomierz z wkomponowanym w środek ekranem multimedialnym z radiem, nawigacją i komputerem pokładowym. Za wieńcem kierownicy umieszczono okrągły obrotomierz w chromowanej obwolucie z małymi ekranami – jeden wyświetla prędkość, a drugi dane komputera. Każdy detal tworzy specyficzny dla MINI klimat retro, którym możemy się delektować, począwszy od boczków i klamek drzwi, przez chromowane nawiewy, po charakterystyczne przełączniki i kierownicę. Po środku umieszczono tunel z uchwytami na napoje, charakterystyczną dźwignią hamulca ręcznego oraz składanym podłokietnikiem. W opcji wyposażenia dodatkowego znaleźć można długą listę gadżetów i dodatków. Pomimo, że auto przewiduje transport 5 osób, to na tylnej kanapie miejsca jest mało i raczej dla dwóch pasażerów. W 350-litrowym bagażniku pomieszczą się dwie walizki o niezbyt dużych rozmiarach, a pod podwójną podłogą drobne przedmioty.

Bardziej po asfalcie, niż w terenie

Pod dużą maską, zachodzącą na boki, umieszczono silnik benzynowy o pojemności 1,6 litra i mocy 122 KM, połączony z manualna skrzynią biegów o sześciu przełożeniach. MINI rozpędza się do pierwszej setki w 10,5 sekundy i osiąga prędkość maksymalną 190 km/h. Testowana wersja w mieście spalała ok. 9 l/100 km, a poza miastem apetyt na paliwo malał do 7 litrów na setkę. Tam, gdzie kończy się asfalt, tam napęd na wszystkie koła powinien się sprawdzić. Countryman taki napęd posiada i gdyby nie znaczek na drzwiach All4, to kierowca mógłby o tym nie wiedzieć. Moc silnika jest rozdzielana elektronicznie, pomiędzy przednią a tylną oś (w normalnych warunkach na tył przekazywanych jest do 50 proc. mocy, a w ekstremalnych sytuacjach do 100 proc.). Rozkład momentu obrotowego zmienia się płynnie i jest uzależniony od licznych czynników, takich jak prędkość, kąt skrętu czy przyspieszenie. Zawieszenie testowanego Coopera nie rozpieszcza i jest twarde, a do kabiny docierają odgłosy pokonywania nierówności.
MINI ma swój niepowtarzalny charakter, a design jest jego mocną stroną i czuć w nim „angielską rękę”.  Countryman trochę odstaje od reszty modeli brytyjskiej marki i jest jedyny w swoim rodzaju. Zapewnia więcej przestrzeni i siedzi się w nim zdecydowanie wyżej, co może być jego atutem. Walory napędu na cztery koła sprawdzałbym jednak na drogach utwardzonych, a nie w terenie. Bazowa wersja z napędem na cztery koła kosztuje od 104 400 zł.
Adam Błoński

Podobne Posty